Chaos w firmie

Chaos w firmie Chaos w firmie

Właścicielka dużego salonu kosmetycznego Julia zatrudniającego kilka osób. Po naszym wstępnym audycie okazało się, że nie borykała się nie z brakiem sprzedaży jak by się mogło wydawać, lecz z komunikacją w zespole. Zapytana jak sobie radzi na ten moment? Stwierdziła –,, ja nigdy nie przypuszczałam, że będę mieć taki chaos w firmie. Mam klientki nawet aż za dużo, zapisują się jedna po drugiej nawet nie mam czasu zjeść….’’

 

Jaki był problem klientki

 

Otóż, właścicielka salonu borykała się z dość popularnym w dzisiejszych czasach zjawiskiem – mianowicie brakiem umiejętności zarządzania dość pokaźnym zespołem będąc przedsiębiorcą. Typowy dzisiejszy marzyciel mający wizję i cele biznesowe zakłada działalność, zatrudnia ludzi i myśli sobie: jakoś to będzie. Otóż nie. W momencie, kiedy faktycznie zaczyna iść nam dobrze, rośnie sprzedaż zatrudniamy kolejnych i to kolejnych pracowników nie ucząc się jak zarządzać mniejszą grupą a co dopiero większą ludzi. Problemy rosną nawarstwiają się a my stajemy się coraz bardziej sfrustrowani tym, że pracownicy tracą motywację, podkładają sobie nawzajem kłody pod nogi typu: kradną sobie klientów między sobą lub chcą na siłę zatrzymać tylko dla siebie swoich klientów. Bo się boją, nie do końca wiadomo dlaczego… Bo pracownicy nie budują relacji między sobą również w pracy tylko mijają się jak roboty mówiąc, co najwyżej zdawkowe cześć lub „zamienisz się ze mną w czwartek bo mam imprezę i muszę się przygotować”.

 

W czym pomóc klientce

 

Oczywiście po zapoznaniu się głębiej z problemem, trafiając do źródła okazuje się, że w firmie brakuje rozmów, nie ma komunikacji asertywnej, gdzie szef mówi, wprost czego oczekuje od pracowników, pyta ich również, czego oni potrzebują i jak się czują w miejscu pracy. Nie organizuje żadnych zebrań, na których rozmawia się o problemach, rozwiązaniach i planach firmy. Nie m też wtedy relacji a jak nie ma relacji to nie ma integracji. Konflikt w tym przypadku już osiągnął poziom taki gdzie musi dojść do konfrontacji, bo inaczej bańka pęknie i ktoś w końcu odejdzie z pracy. Często jest to dla firmy skarb – bo najczęściej to dobry fachowiec.

 

Gdy konflikt osiąga etap, gdzie pracownicy między sobą już prawie nie rozmawiają to jest to moment, kiedy trzeba coś zrobić. Najczęściej wskazane jest świeże spojrzenie z zewnątrz.